środa, 2 stycznia 2019

Empty box, empty box...

      Liczyłaś kiedyś ile razy dziennie spoglądasz na telefon w oczekiwaniu na jakąś notyfikację? Odkładasz go ekranem do dołu - żeby nie kusiło spoglądanie! [sic!]. 

     To teraz zastanów się... Twoje ostatnie kilka dni, tygodni, miesięcy powodowały, że krew w żyłach płynie jakby szybciej, przestałaś słuchać słów w piosenkach, a dostrzegasz muzykę jako holistyczną całość utworu. Wiesz co się stało? Idąc powoli po ścieżce przed siebie, wśród rutyny ktoś potknął się o krawężnik wystawiony przez los. Ten ktoś wylądował na Twojej prostej ścieżce, zagradzając Ci Twój ruch jednostajny. Podnosisz wzrok, nagle z przerażenia - co się stało - dostrzegasz twarz, słyszysz głos, czujesz zapach. Wiesz co się właśnie dzieje? być może właśnie spotkałaś osobę, na którą czekałaś przez wiele lat. Być może dlatego nie wychodziły Ci Twoje związki? 
Dobrze, wiemy więc dlaczego to się wydarzyło. Poświęcacie sobie czas, pamiętacie zapach swojej skóry, ciepło rąk. Wstajesz rano, piszesz wiadomość na dzień dobry - na dobry początek dnia. Słyszysz ciszę. Dzwonisz raz - cisza; za jakiś czas dzwonisz znowu, bo przecież mógł nie zauważyć - nie mógł głupia. Dotarł do Ciebie już ten dźwięk? Ok - myślisz - bez przesady.
13:00 - idziesz na obiad, a soczewki wysychają Ci już od ciągłego sprawdzania tego urządzonka.

     Co za czasy - myślę sobie. Patrzę i traktuję urządzenie elektroniczne jak mojego partnera. Przeglądając Internet, czytając komunikatorowe wiadomości... głaszczę i miziam ekran. Jakbym miała zespół natręctw i nie mogła doczyścić tej jednej pieprzonej plamki na środku ekranu. Tak, tej jednej plamki zwanej Tobą. 

18:00 - pewnie już skończył pracę, ale dlaczego po tym jak przyzwyczaił mnie do kontaktu, nagle teraz nie kontaktuje? Mamy 20:00, a jakaś dziwna pustka? Idź spać.
Dzień dobry, mamy nowy dzień. Jest ustawowo wolny od pracki. Wstajesz, przeciągasz się leniwie. Kości strzelają. Spoglądasz tam znowu. Przecież znam tę tapetę. A to tylko tapeta, spokojnie, sama ją ustawiłaś.

Dobrze, to staje się już niepokojące. Co z Tobą? wszystko ok? Kto tam u Ciebie jest w środku? Kto tam jest? 
 
  I zaczyna się ta cała babina rozkmina, projektowanie scenariuszy. Pierwszy - całkiem prawdopodobny, ale nie tak do końca; drugi - no może, może; trzeci - nie no, ten na bank nie, przecież nie jest głupi; dochodzi do głosu czwarty - tak...to pewnie jest to. 

Spoglądanie - mimowolne! - czyni mnie w moich własnych oczach brzydką jak tył lodówki. Ale robię to, robię to mimo tej lodówki w głowie...

W głośnikach przez ten cały czas leci muzyka. Nagle, uświadamiam sobie, że to piosenka, która definitywnie pasuje do tej sytuacji. Definitywnie. Zakładam słuchawki na uszy, idę przez miasto, jadę komunikacją, idę ulicą, szwendam się to tu, to tam. Ale w głowie scenariusze śmigają jak głupie. Ba! doszło do tego, że mieszają się ze sobą. Czy wszystko z Tobą w porządku? Jesteś sam? Dlaczego jesteś z kimś innym? Dlaczego jestem zazdrosna o scenariusze? Zazdrosna? Ja? 

     Dzień trzeci albo czwarty - piosenka tak zapętliła mi scenariusze, że straciłam poczucie czasu. Zdezorientowana pisze mu, że wszystko jasne. Zajęło to chwilę, ale dotarło. Odpowiedź następuje w ciągu 1 minuty od dotknięcia "send".  Na ile wierzyć komuś, kto zawodowo zajmuje się wchodzeniem do głowy i manipulacją potrzebował czasu dla siebie, tylko dla siebie. Na przemyślenia, na zajęcie się swoimi sprawami. Był w swoim empty box. Empty box, w którym znajduje się nic. To nic stanowi dla facetów bardzo ważny element ich życia i potrzebują od czasu do czasu zagnieździć się w tym pudełeczku i zamknąć za sobą klapę zwaną odwal się na chwilę muszę  po-nic-nie-myśleć.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz